Przejdź do treści
Karykaturzysta
Notatnik zawodowca

Sławni polscy karykaturzyści

Redakcja Karykaturzysta · opublikowano

Polska karykatura to nie margines historii sztuki — to jej pełnoprawny rozdział, z własnym muzeum, legendami tygodników i kreską rozpoznawalną po jednym spojrzeniu. Oto subiektywny przewodnik po mistrzach, od których ten zawód uczy się do dziś. (Fakty encyklopedyczne — bez reprodukcji prac; po te wybierz się do źródeł.)

Eryk Lipiński — instytucja we własnej osobie

Rysownik, satyryk i organizator życia artystycznego: Eryk Lipiński współtworzył legendarne „Szpilki”, a w 1978 roku założył w Warszawie Muzeum Karykatury — dziś noszące jego imię. Dla zawodu zrobił rzecz bezcenną: nadał karykaturze rangę sztuki kolekcjonowanej i wystawianej, nie tylko drukowanej przy felietonie. Jego dorobek i zbiory następców ogląda się w Muzeum Karykatury im. Eryka Lipińskiego — obowiązkowy adres dla każdego, kto chce zrozumieć gatunek.

Zbigniew Lengren — czułość kreski

Autor, bez którego nie byłoby polskiego humoru rysunkowego w wydaniu lirycznym: Zbigniew Lengren przez dekady prowadził w „Przekroju” przygody profesora Filutka — bodaj najdłużej publikowany polski komiksowy cykl prasowy. Lekcja z Lengrena: karykatura nie musi krzyczeć; może uśmiechać się pod wąsem i właśnie tym zostawać w pamięci na pokolenia.

Szymon Kobyliński — erudyta z piórkiem

Szymon Kobyliński — rysownik, historyk, gawędziarz telewizyjny — pokazał, że kreska satyryczna może nieść wiedzę: jego rysunki historyczne i felietony ilustrowane łączyły humor z faktografią. Dla współczesnych rysowników to wzór „karykaturzysty piszącego” — twórcy, który myśli tematem, zanim zacznie przesadzać kreską.

Andrzej Mleczko — fabryka codziennej satyry

Krakowski mistrz jednorysunkowego żartu: Andrzej Mleczko od dziesięcioleci komentuje polską codzienność w prasie, a jego autorska galeria stała się instytucją samą w sobie. Lekcja z Mleczki: regularność. Jeden celny rysunek to przypadek; celny rysunek co tydzień przez pół wieku — to zawód.

Ha-Ga, Flisak, Czeczot i cała ławka rezerwowych mistrzów

Historia gatunku jest szersza niż cztery nazwiska: Anna Gosławska-Lipińska (Ha-Ga) z ciętym humorem obyczajowym, Jerzy Flisak z ilustracjami, które znała cała czytająca Polska, Andrzej Czeczot, Andrzej Krauze, Edward Lutczyn… Każde z tych nazwisk to inna odpowiedź na to samo pytanie: jak jedną kreską powiedzieć więcej niż akapitem.

Co łączy mistrzów (i czego uczy się od nich pracownia)

  1. Podobieństwo ponad wszystko — przesada bez podobieństwa to pusty efekt.
  2. Humor z sympatią — najlepsze polskie karykatury śmieją się z kimś, rzadko z kogoś.
  3. Prasa jako szkoła rytmu — deadline co tydzień robi z rysowania rzemiosło.
  4. Osobny charakter pisma — mistrza poznajesz po trzech centymetrach linii.

Te same zasady stosujemy w pracy nad każdą współczesną karykaturą — od portretu na jubileusz po pamiątkę weselną. A jeśli ten tekst obudził w Tobie rysownika, praktyczny start opisaliśmy w poradniku Jak zostać karykaturzystą. Wolisz zostać po stronie zamawiających? Pracownia rysuje — z pełnym szacunkiem dla tradycji wymienionej wyżej.

Masz okazję na horyzoncie? Wyślij zdjęcia i opis przez formularz bezpłatnej wyceny — pracownia odpowie do 2 dni roboczych. Prace od 500 zł.